Sale konferencyjne

Sale konferencyjne

W moim byłym miejscu pracy mieliśmy sale konferencyjne, która zawsze była zajęta przez osoby, których nawet nie znałem. Nikogo nie obchodziło, że sala jest potrzebna dla ludzi, którzy tam pracują, ponieważ było to jedyne miejsce, gdzie można było zorganizować szkolenie, spotkanie informacyjne oraz na spokojnie porozmawiać z ludźmi ze swojego teamu. Zarząd jednak miał inne pomysły i salę cały czas udostępniał firmie, która swoją siedzibę miała ulicę dalej, ale brakowało jej pomieszczeń. I działali na dwa budynki, do tego jeszcze w innej firmie. Było to bardzo uciążliwe i nie dało się przejść prze korytarz, żeby nie usłyszeć jakiegoś koszarowego słowa skierowanego w najemców. Jakiś czas później znajomy mi powiedział, że ma wolny lokal w bloku.

Był tam kiedyś sklep, potem jakiś punkt kredytowe, a teraz nie ma nic, bo nic nie ruszyło. Wpadłem na pomysł, żeby zrobić tam salę konferencyjną, a właściwie to kazałem mu ją tam zrobić na własną rękę. Jak powiedziałem, tak zrobił. Tydzień później wyszli malarze. Chwilę potem stały już meble, wisiał projektor. Nie musiał długo czekać na zapełnienie swojego nowego biznesu.

Napisał maila do naszych ulubieńców z konferencyjnej i zaproponował im cenę o 5 procent niższą. Nie zastanawiali się długo, bo mieli do tego miejsca 100 kroków od własnego biura. Był to dla niego strzał w dziesiątkę. Nic nie robił i zarabiał. W soboty jeszcze doczepił tam jakąś szkołę językową, a w niedziele urządzali sobie tam spotkania członkowie świadków jehowy. Każdy płacił i był zadowolony. Nie przypuszczałem nawet, że tego typu miejsce może być tak dobrym biznesem, który będzie tak potrzebny przez wiele osób dookoła. Nawet jak ta firma, która daje mu największy zysk, drobi się większego pomieszczenia i zrezygnuje z jego usług, to i tak kogoś znajdzie. Ciągle dostaje maile i telefony z pytaniem o wynajem sali. Jakieś spotkania. Szkolenia. Cuda. Żałuję, że nie wynająłem tego od niego i sam tego nie zrobiłem, bo płacąc mu za wynajem zgarniałbym spokojnie 2000 złotych do swojej kieszeni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.